Dzień: 16 lutego 2020

Trup w bibliotece!

Lekko, ale z intrygą

Powieści Olgi Rudnickiej cechuje niepowtarzalna lekkość stylu, w której natychmiast dostrzegamy szczerość i autentyczność bohaterów, których w kilka sekund możemy pokochać. Nie inaczej jest tym razem, “Oddaj albo giń!” to opowieść o Matyldzie, pracownicy biblioteki, która niespecjalnie jest zadowolona ze swojego życia. jej praca jest stereotypowa i nudna, małżeństwo niespecjalnie jej się podoba. Jedynym promykiem szczęścia jest jej córka, 10-letnia Monika, która jest dzieckiem nad wyraz zaradnym jak na swój wiek. Wszystko toczyłoby się dalej swoim leniwym, ślimaczym tempem i kolorach szarości zwykłej egzystencji, gdyby nie pewien poniedziałek, który całkowicie zmieni życie bohaterki. Wchodząc do pracy znajduje między regałami… zwłoki! Mało tego, okazuje się, że został również zabity jej szef (tu się nie przejmuje, bo przecież kto o zdrowych zmysłach lubi własnego szefa). Tajemnica spada jak grom z jasnego nieba.

O denacie Matylda wie tylko tyle, że nie oddawał książek w terminie, ale wypożyczał ich wiele i często. Mnóstwo elementów do siebie nie pasuje – kto włamał się do biblioteki w weekend? Dlaczego jej szef przesiaduje (przesiadywał) tam w wolne dni? Za co można zabić mola książkowego i dlaczego ktoś chciał przytargać go do tej instytucji, męcząc się dodatkowo z wtargnięciem? Wiele pytań, których bohaterka nie zamierza pozostawić bez odpowiedzi. Mało tego, ze względu na wcześniej prowadzoną akcję “oddaj, albo giń” – mającą na celu przypominanie czytelnikom o oddawaniu książek w terminie – Matylda stanie się podejrzaną o morderstwo.

Humor najwyższych lotów

Bohaterowie i perypetie w książce są napisane z ogromną dawką humoru, niewymuszonego, skupionego na akcji, a czasami grze słów. Prym wiedzie tu prokurator Obszczymurek, chociaż czytelnik będzie zaskoczony jeszcze kilkoma innymi nazwiskami i pseudonimami. Mocnym atutem książki są dywagacje głównej bohaterki, jej spojrzenie na życie z nudnym mężem Romanem, bezzasadność posiadania kochanka czy zbyt dużej ilości dzieci (rozumianej po czasie jako “więcej niż zero”). To kobieta z krwi i kości, która faktycznie marnuje się w bibliotece.

Książka zdecydowanie będzie dobrym prezentem, na każdą okazję, dla dorosłego czytelnika, bez względu na płeć (chociaż bardziej może przypaść do gustu żeńskiej publiczności). Skrojona dobrze, bez zbędnych zapychaczy dialogowych czy fabularnych, rozpisana tak, że aż prosi się o przełożenie na sztukę teatralną. Lekka i przyjemna, możliwa do częstych re-wizytacji. Gwarantowana dobra zabawa, niekonwencjonalne zakończenie i mnóstwo łez. Oczywiście ze śmiechu.

Coffee obraz autorstwa freepik - www.freepik.com