rudnicka

Biblioteka wcale nie jest nudna

Nareszcie! Taką była moja pierwsza myśl, gdy na półkach mojej ulubionej księgarni zobaczyłam najnowszą książkę Olgi Rudnickiej Oddaj albo giń. Od kilku miesięcy z niecierpliwością czekałam na jej wydanie. Jestem wierną fanką tej autorki, mam w domu wszystkie jej powieści i wszystkie uwielbiam.

Biblioteka jest zabójczo ciekawa

Bohaterką powieści jest Matylda. Matylda ma trzydzieści dwa lata, męża i dziesięcioletnią córkę Monikę. Jej małżeństwo jest udane, córka nie sprawia problemów. Matyldę to jednak nie cieszy. Uważa, że jej małżeństwo jest okropnie nudne. Kobieta pracuje w bibliotece i lubi swoją pracę. Nie lubi za to kierownika biblioteki i ludzi, którzy nie szanują książek i oddają je po terminie. Z takimi Matylda walczy jak lwica. Wymyśla nawet karteczki z hasłem “oddaj albo giń”, które wkłada do książek. W pewien poniedziałek Matylda odkrywa, że w bibliotecznym archiwum są zwłoki mężczyzny. Ku rozpaczy bohaterki policja i prokuratura podejrzewa ją o dokonanie tego morderstwa. Jej karteczki są dla nich dowodem na to, że to właśnie Matylda jest winna zabójstwa. Kobieta nie ma więc innego wyjścia tylko musi wziąć sprawy w swoje ręce i sama rozwikłać tą zagadkę. Oczywiście robi przy tym dużo zamieszania i wpada w ogromne kłopoty.  Nadal uważacie, że biblioteka jest nudna?

Olga Rudnicka ma talent to tworzenia postaci nieszablonowych. Tak na prawdę nie ma w tej książce bohatera, którego można nie lubić. Matylda, samozwańczy detektyw, jej mąż i córka,którzy ledwo z nią wytrzymują a mimo to są rodziną wybitnie zgraną i wesołą. Po ciuchu Wam powiem, że jednak najwięcej uczuć mam dla pewnego prokuratora. Kocham faceta, za jego podejście do sprawy. Czy śmianie się podczas czytania kryminału to coś normalnego? Oczywiście, jeżeli czyta się kryminał napisany przez Olgę Rudnicką. Świetne dialogi. Komiczne sytuacje i fantastyczny pomysł na historię sprawia, że książkę czyta się szybko i z dużą przyjemnością. Nie ma się do czego przyczepić.

Książki Olgi Rudnickiej odkryłam kilka lat temu. Całkiem przypadkiem natrafiłam na opowieść o pannach Nataliach i od tego momentu wszystkim moim znajomym polecam książki tej autorki. Uważam, że są to powieści zawsze naładowane pozytywną energią, którą trzeba zarażać innych. Oczywiście istnieje ryzyko, że po przeczytaniu Oddaj albo giń będzie Was bolał brzuch i policzki od śmiechu, ale myślę, że jest do nieduża zapłata za chwilę przyjemności z dobrą lekturą. Serdecznie polecam.

Vintage obraz autorstwa freepik - www.freepik.com

Trup w bibliotece!

Lekko, ale z intrygą

Powieści Olgi Rudnickiej cechuje niepowtarzalna lekkość stylu, w której natychmiast dostrzegamy szczerość i autentyczność bohaterów, których w kilka sekund możemy pokochać. Nie inaczej jest tym razem, “Oddaj albo giń!” to opowieść o Matyldzie, pracownicy biblioteki, która niespecjalnie jest zadowolona ze swojego życia. jej praca jest stereotypowa i nudna, małżeństwo niespecjalnie jej się podoba. Jedynym promykiem szczęścia jest jej córka, 10-letnia Monika, która jest dzieckiem nad wyraz zaradnym jak na swój wiek. Wszystko toczyłoby się dalej swoim leniwym, ślimaczym tempem i kolorach szarości zwykłej egzystencji, gdyby nie pewien poniedziałek, który całkowicie zmieni życie bohaterki. Wchodząc do pracy znajduje między regałami… zwłoki! Mało tego, okazuje się, że został również zabity jej szef (tu się nie przejmuje, bo przecież kto o zdrowych zmysłach lubi własnego szefa). Tajemnica spada jak grom z jasnego nieba.

O denacie Matylda wie tylko tyle, że nie oddawał książek w terminie, ale wypożyczał ich wiele i często. Mnóstwo elementów do siebie nie pasuje – kto włamał się do biblioteki w weekend? Dlaczego jej szef przesiaduje (przesiadywał) tam w wolne dni? Za co można zabić mola książkowego i dlaczego ktoś chciał przytargać go do tej instytucji, męcząc się dodatkowo z wtargnięciem? Wiele pytań, których bohaterka nie zamierza pozostawić bez odpowiedzi. Mało tego, ze względu na wcześniej prowadzoną akcję “oddaj, albo giń” – mającą na celu przypominanie czytelnikom o oddawaniu książek w terminie – Matylda stanie się podejrzaną o morderstwo.

Humor najwyższych lotów

Bohaterowie i perypetie w książce są napisane z ogromną dawką humoru, niewymuszonego, skupionego na akcji, a czasami grze słów. Prym wiedzie tu prokurator Obszczymurek, chociaż czytelnik będzie zaskoczony jeszcze kilkoma innymi nazwiskami i pseudonimami. Mocnym atutem książki są dywagacje głównej bohaterki, jej spojrzenie na życie z nudnym mężem Romanem, bezzasadność posiadania kochanka czy zbyt dużej ilości dzieci (rozumianej po czasie jako “więcej niż zero”). To kobieta z krwi i kości, która faktycznie marnuje się w bibliotece.

Książka zdecydowanie będzie dobrym prezentem, na każdą okazję, dla dorosłego czytelnika, bez względu na płeć (chociaż bardziej może przypaść do gustu żeńskiej publiczności). Skrojona dobrze, bez zbędnych zapychaczy dialogowych czy fabularnych, rozpisana tak, że aż prosi się o przełożenie na sztukę teatralną. Lekka i przyjemna, możliwa do częstych re-wizytacji. Gwarantowana dobra zabawa, niekonwencjonalne zakończenie i mnóstwo łez. Oczywiście ze śmiechu.

Coffee obraz autorstwa freepik - www.freepik.com